Termin hydraulik oznacza przede wszystkim osobę zajmującą się zawodowo montażem i naprawą instalacji wodociągowej. Jednak od jakiegoś czasu kojarzy się on również w inny sposób.
Mówiąc nawet hydraulik Warszawa, wiele z nas ma w pamięci problem polskiego hydraulika. Jest to wyrażenie, które stało się synonimem sprzeciwu przeciw migracji siły pracowniczej. Oznaczał ono sprzeciw wobec napływowi taniej siły roboczej z Polski za granicę. Źródła tego słowa należałoby szukać w 2004 roku, kiedy poprzez włączenie Polski do Unii Europejskiej zaistniał problem z wyjazdami do pracy za granicę. Powszechne stało się zarabianie na własne utrzymanie poza Polską. Ilość osób wyjeżdżających do różnych prac, ale przede wszystkim tych najmniej płatnych, wykonywanych fizycznie, wzrosła w sposób zdumiewający. Ceny, jakie można było uzyskać za daną usługę na przykład w Anglii były zdecydowanie lepsze niż w Polsce. Dodatkowo dobry kurs złotego sprawiał, że praca tego typu stała się naprawdę opłacalna. Termin „polski hydraulik” na początku był popularny w prasie, jednak szybko z niej przeniknął do języka polityków. Został on również wypowiedziany z ust lidera francuskiej partii politycznej. Sprzeciwy zagranicznych władz miały za zadanie uchronienie tamtejszych miejsc pracy. Sytuację zaostrzyła również inna kwestia, mianowicie światowy kryzys z 2008 roku. Gdy coraz więcej osób zaczęło tracić pracę, zaczęto patrzeć mniej przychylnym okiem na tych, którzy ją ciągle mieli. Zwłaszcza na tych, którzy, według powszechnej opinii, jej mieć nie powinni. Mowa oczywiście o obcokrajowcach. Inną kwestią pozostaje fakt, że za cenę oferowaną Polakom mało osób z krajów, gdzie tę pracę się wykonuje, chciałoby ją wykonywać. Obcokrajowcom dopóki przeliczają ją w swojej walucie ona jak najbardziej odpowiada. W taki właśnie sposób kółko się zamyka. Problem wydaje się nie do rozwiązania. Jedyną receptą na sukces wydaje się stworzenie tylu miejsc pracy, by wszystkie firmy budowlane i nie tylko były zadowolone. Jednak niestety w praktyce nie jest to takie proste jak mogłoby się wydawać.


Zostaw komentarz